Coraz wiecej miast boryka się z tym samym problemem. Są pieniądze na inwestycje, sa dotacje na ten cel z Unii Europejskiej, brak natomiast terenów przenzaczonych w planie zagospodarowania miasta na zabudowę.
Takim dobitnym przykładem braku wspólnej polityki rozrostu miast może być historia tego co się dzieje w Kielcach. Obecnie , w granicach miasta nie ma wolnej, uzbrojonej działki na której możnaby postawić domy wielo lub jednorodzinne. Miejscy planiści biją na alarm – jezeli nie powstaną nowe uzbrojone tereny – to miastu grozi paraliż budowlany a co za tym idzie – spadek zamówień, niższe obroty firm budowlanych itd. Obecny plan zagospodarowania nie różni się zbyt wiele tym sprzed 20 lat. Najgorszy jest fakt, iż działki przeznaczone jako rezerwa pod budownictwo – głównie wielorodzinne – sa już prawie wykorzystane. Ze względu na brak terenówm Kielce zaczynają wyglądać praktycznie tak samo – przeważa ten sam typ budownictwa – bloki jednorodzinne lub wielorodzinne. Brak jest już miejsca na „zaplecze” osiedli w postaci centr hanlowych, punktów usługowych itp. Zapewnienie odpowiedniej ilości gruntów pod zabudowę leży w obowiązkach miasta. A jak to bywa w samorządach – nie zawsze miasto wywiązuje się z tych obowiązków. Po raz kolejny, potencjalna możliwość szybkiego rozwoju miast i gmin została zahamowana przez nieudolność urzędników spowodowanej brakiem dobrze zorganizowanej koncepcji rozwoju miast. Coraz częściej, samorzady miast decydują się na wyburzanie budynków leżących na atrakcyjnych terenach by zachęcić dobrego inwestora. Duża część starych budynków ma jednak to do siebie, że do dzisiejszego dnia nie odnalazł się właściciel i ryzykowną sprawą jest wyburzanie a potem płacene ewentualnego odszkodowania.
Poska jest jedym z niewielu krajów, w których chcieć a móc to dwie różne i odmienne rzeczy. A szkoda, bo wierzę że z naszym potencjałem i naszym wrodzonym sprytem można osiągnąć wiele. Chociaż te same cechy blokują ten rozwój, tylko że z drugiej strony.
