Poradnik budowlany

Archiwum z miesiąca Marzec 2009

26 mar, 2009

o nowej to hucie piosenka

Zamieścił: admin w: historia

Zaraz po drugiej wojnie światowej,na architektonicznej mapie Polski pojawiła sie błyskotliwa koncepcja stworzenia miasta od podstaw. Miała to być zupełnie nowa jakość, coś czego przedtem w Polsce a nawet w reszcie świata nie było. Tym sposobem pod koniec lat czterdziestych dwudziestego wieku

Zespół projektowy budowy miasta Nowa Huta przeniósł się do Krakowa i zamieszkał wraz z rodzinami „pod Wzgórzem Wawelskim”. Ekipie przewodniczył Tadeusz Ptaszycki.

nh

budujemy nową hutę

W okolicach kopca Wandy powstaje w czerwcu 1949 – Na polach mogilskich w pobliżu kopca Wandy rozpoczęto budowę pierwszego bloku mieszkalnego – tam też ma powstać zakład metalurgiczny. Wiosna 1950 roku powstają pierwsze budynki kombinatu metalurgicznego w podkrakowskim Pleszowie. Rozpoczyna się budowa lini tramwajowej łaczącą Nowa Hutę z Krakowem i już w listopadzie pierwsza linia jest funcjonalna i pełni sprawna. W 1951 roku Nowa Huta staję się nową, robotniczą dzielnicą Krakowa. Powstają pierwsze domu handlowe i bary. W końcu w 1953 roku uruchomiono pierwszy wielki piec – produkcja mogła ruszyć pelną parą. W 1955 powstaje jeden z pierwszych ośrodków kultury w NH – Teatr Ludowy. W 1957 roku – za zgodą Urzędu ds. wyznań – u zbiegu ulic: Marksa i Majakowskiego powstaje pierwszy kościół rzymsko-katolicki.Na lata 60 i 70 przypada systematyczny rozrost kombinatu we wszystich mowliwych kierunkach. Komunistyczna wizja miasta stworzonego przez ludzi pracy dla ludzi pracy staje się rzeczywistością. Wspaniały plan władz komunistycznych ziścił się – w ciągu kilkunastu lat powstało nowe kompletne miasto – z zapleczem kulturalno-oświatowym, miejscami pracy, infrastrukturą. Władza dostała to co chciała – przeciwieńśtwo inteligenckiego i kapitalistycznego Krakowa.Plan asymilacji Krakowa mógł się w końcu udać, gdyż istniały szanse na wymieszanie się obu środowisk tworząc, nową harmonijną całość. Niestety nie dokończono budowy Nowej Huty zgodnie z założeniami, gdyż czas przemian przypadający na lata 1980-1990, skutecznie temu zapobiegł.

Obecnie, coraz częściej celem zagranicznych wycieczek do Krakowa nie jest bynajmniej wzgórze wawelskie tylko właśnie dzielnica Nowa Huta. W Europie jest cała masa średniowiecznych zamków,klasztorów czy też pięknych starówek które funduje nam Stare Miasto Kraków. W efekcie taki „archotektoniczny cud polskiej budowlanki” można naprawdę potraktować jako coś niepowtarzalnego i unikalnego. Pewna grupa młodych ludzi podchwyciła temat i stworzyli tzw:”communism tours”. Zasada jest prosta: nalezy oddać zagranicznemu turyscie toporny i surowy klimat Polski za komuny. Brak komfortu jest tutaj kluczem. Turyści jeżdżą już nie mercedesami klasy A tylko starymi, odnowionymi trabantami czy tez nyskami. Udostępnione jest też klasyczne nowohuckie mieszkanie – specjalnie przygotowane do tego celu, wyposażone we wszystkie możliwe „cuda techniki radzieckiej” – telewizor, pralkę, radio.

Polecam też film Wajdy z 1976 roku pokazujący miejsce jednostki w tym wielkim procesie budowania nowej jakości. Film miał duży problem z przejściem przez sito cenzury gdyż dopatrzono się w nim sprzeciwu wobec władzy, jednak dołożono wszelkich starań i film został ostatecznie dopuszczony do dystrybucji. Ziściło sie zamierzenie reżysera i dramatyczne losy Mateusza Birkuta widzowie odczytali jako metaforę zmagań jednostki z totalitaryzmem.

Uważam, że temat jest na tyle ciekawy i każdy powinien na własne oczy zobaczyć naszą krakowską Nową Hutę. Także, towarzyszu – do zobaczenia na nowohuckim szlaku

Całkiem niedawno powstała ciekawa alternatywa dla osób, które szukają mieszkań ,większych powierzchniowo (przeciętnie 180 do 300 m2) niż standardowe M , w centrach miast ub w ich bliskim sąsiedztwie.

Poprzedni ustrój zafundował nam niepowtarzalną okazję do bliskiego obcowania z najróżniejszym przemysłem Potem ten przemysł doprowadził do sromotnego upadku pozostawiając w wielu miestach Górnego Śląska czy też Łodzi wiele przestrzennych i opuszczonych hal poprodukcyjnych. Jednak decydując się na zamieszkanie w lofcie skazujemy się na obecnośc w surowym otoczeniu, często nieuporządkowanym, brudnym i np dosyć niebezpiecznym dla dzieci ze względu na pozostałości ( ostre metalowe części, szło) po starych fabyrkach i firmach. Z drugiej strony , częśc potencjalnych klientów z pewnością doceni ten surowy i niepowtarzalny klimat panujący w otoczeniu loftów. Duże okna i przestrzenie mogą być istną mekką dla preróżnej maści artystów, muzyków itp.

Wśród najpopularniejszych (obecncyh i planowanych) „osiedli” loftów można wymienić:

  • dawna fabryka Polskich Zakładów Optycznych przy ul. Grochowskiej w Warszawie
  • zabytkowy browar w Kobylepolu i dawna spalarnia odpadów na Wilczaku w Poznaniu
  • dawna Wytwórnia Papierosów przy ul. Kopernika, dawna przędzalnia i dawne domy robotnicze na Księżym Młynie w Łodzi

Poza tym można wymienić takie miasta jak: Siemianowice Śląskie, Gliwice, Bydgoszcz, Żyrardów, Bytom. Ponadto uważam, że temat loftów będzie się nadal rozwijał, czego efektem może być nawet zlecenie wybudowania mieszkań o podobym charakterze do loftów.

Niestety ta alternatywa kosztuje, i to sporo. Ceny za m2 kształtują się średnio ( w zależności od lokalizacji i miasta) w granicach 8-9tys w Łodzi dochodząc do 13-14tys za podobne nieruchomości w stoicy. Mimo tego, lofty sprzedają się rewelacyjnie. Lofty są obecnie znakomitą inwestycją w czasach recesji, o czym świadczy zainteresowanie wykupem tych przestrzeni przez zagraniczny kapitał.

W dobie chronicznego braku mieszkań, pomysł na odnawianie starych (niekoniecznie poprzemysłowych) lokali zdaje się być strzałem w dziesiątkę. Relatywnie nie dużym kosztem możemy stać się posiadaczem stylowego mieszkania w dobrej lokalizacji, jednocześnie porządkować architektoniczny balagan panujący w centrach wielu miast.

Także, jeżeki masz gotówkę, nie boisz sie nowych wyzwań i nie lubisz żyć banalnie – serdecznie polecam loftowanie;) Jeżeli będę miał okazję to z pewnością takie mieszkanie stanie się moją własnością – tym bardziej jeżeli znajdzie się takie w mojej ukochanej Bułgarii. Wszystkim przyszłym właścicielom własnego mieszkania serdecznie radzę – kupujcie lofty! Napewno nie pożałujecie, a z pewnością odetchniecie – i to w cetrum miasta.